Poczytuję






Czasami każdy powinien pozwolić sobie na nieco sentymentalności publicznie, by dać się poznać lepiej widowni, w której skład może wchodzić nawet sam kot. Pewnie ucieknie, gdy zaczniemy mu mącić spokój, ale liczy się chęć. Więc zanim mi uciekniecie, opowiem wam krótką historię moich początków z literaturą, z którą w końcu bezsprzecznie związane jest to miejsce.  


Muza

Jessie Burton stała się jedną z moich ulubionych autorek po lekturze ,,Miniaturzystki". Nie dziwota więc, że na wieść o wydani jej drugiej powieści tytułowanej ,,Muzą" podskoczyłem z radości. Bałem się jednak, że nowe spotkanie z Burton zmieni moją opinię o niej. Jak zakończyła się jej ponowna wizyta w moich skromnych progach? Zapraszam do recenzji. 


Clovis LaFay i Magiczne Akta Scotland Yardu


Zarzekałem się, że długo nie sięgnę po rodzimych autorów po ostatnim, kolejnym z rzędu rozczarowaniu jakim był ,,Adept", o którym możecie poczytać w tym poście - Ruscy i Demony . Ów deklaracja nie trwała jednak długo, gdyż dałem się skusić na debiut Anny Lange - ,,Clovis LaFay i Magiczne Akta Scotland Yardu". Jaki był tego efekt i czy znów powrócę do swojego postanowienia? 


Zmiany, zmiany, zmiany

Jakiś czas temu zapowiedziałem nadchodzącą zmianę nazwy i oto nastał moment, w którym mogę oficjalnie obwieścić ,,Stało się".
Literackie Dysonanse przekształciły się w Literuwkę, gdyż uznałem, że stara nazwa jest nieco sztywna i przydługa jak na blog mający być miejscem luźnego wypisywania się o książkach i wszystkim co z nimi związane. Mam nadzieję, że ta kosmetyczna zmiana przypadnie wam do gustu.

Blog zyskał także nową stronę na Facebooku - Literuwka
Niedawno zaopatrzył się również w bookstagrama - Bookstagram


Koniec ogłoszeń, gorąco pozdrawiam. 

Irytacja czytelnika




Nasz świat jest ogromny, lecz mimo to bez problemu możemy wsiąść w pociąg z książką i wysiąść z niego w Moskwie tuż po zakończonej lekturze. I mimo to, że przebyliśmy tak solidny kawał drogi, ujrzymy czytaną przez nas książkę na wystawie w jednej z Moskiewskich księgarń. Owszem, będzie różnić się wydaniem, a jej okładkę przyozdobi nieznany nam alfabet, ale to wciąż ta sama historia. Ktoś ją po prostu przebrał. 



Veni, vidi... vici


Spora część ludzi odczuwa w pewnym momencie literackie zmęczenie. Nie ma w tym oczywiście niczego złego, każdy może paść po stoczeniu wielu bojów na froncie czytelniczym. Wszyscy przeżywamy to odmiennie, a ja nie chcę generalizować, więc opiszę wszystko na własnym przykładzie. 

Plany Czytelnicze


Powszechnie znaną prawdą jest to, że grudzień stanowi niezwykły czas dla większości czytelników z uwagi na swój niezwykły nastrój. W końcu można nosić swetry i żłopać łapczywie napary litrami bez zbędnych komentarzy otoczenia i natarczywej temperatury. Nie ukrywam, że miesiące zimowe stanowią dla mnie okres, na który czekam przez cały rok, gdyż to właśnie w nich czuję się najlepiej zarówno jako zwykły piernikożerca, jak i osoba lubująca się w literaturze. Niestety, moje lenistwo pokrzyżowało mi nieco plany i zamiast zatonąć w powieściach wybieranych stricte w zimę, dane mi będzie nadgonić zaległości w rozpoczętych seriach, by nie zakończyć tego roku aż tak źle w kontekście przeczytanych pozycji. Przedstawię wam więc teraz moje najbliższe plany czytelnicze, które powinienem ziścić już dawno temu. 


Unboxing #2

Minęło sporo czasu od ostatniego książkowego zakupu, więc udowodniłem, że można zwyciężyć z głodem posiadania coraz to nowszych pozycji. Najbardziej cieszę się jednak z tego, że wszystko przyszło mi bez zbytniego powstrzymywania się na siłę, co często ma miejsce przy tak zwanych ,,odwykach książkocholików". Jednak, jak wiadomo, uzależniania lubią wracać i oto efekt takiego nawrotu. Nie jest to może zbyt wielki ,,atak", aczkolwiek i tak bardzo mnie cieszy. 


Chęć powrotu i tęsknota



Tak ciężko jest zaczynać po długiej nieobecności, tak niezręcznie stać w progu i widzieć oczy zwrócone ku tobie z potrzebą wyjaśnień. Mimo wszystko, cieszę się niezmiernie, że w końcu mogę usiąść i zwrócić się do was za pomocą słowa pisanego. Z początku wypadałoby was przeprosić za zniknięcie niczym za sprawą peleryny niewidki, a więc przepraszam wszystkich zgromadzonych z żalem w sercu. Wiedźcie jednak, że tęskniłem. 

Libster Blog Award



Witam wszystkich. Dziś będzie troszkę nietypowo, gdyż przychodzę do was z TAGiem. Nominację otrzymałem od ,,Bohater Fikcyjny" za co bardzo dziękuję.


Miniaturzystka - jak odzyskałem wiarę w piękno literatury



Amsterdam kwitnie i gnije jednocześnie, gdy młoda Nella Oortman przybywa pod drzwi swojego nowego domu. Jako świeżo upieczona żona ma proste zadanie - spełnić należycie kobiece obowiązki. Dziewczynie nie pomaga jednak to, że po otworzeniu drzwi wielkiego domostwa brakuje w nim jej męża. Co się z nim dzieje, gdzie jest Pan Brandt? Noce pełne samotności ciągną się w oczekiwaniu na odpowiedź. 
Niezrozumiałą atmosferę przerzedza niezwykły prezent ślubny sprowadzony przez małżonka. Komoda, w której wnętrzu znajduje się replika nowego domu Petronelli olśniewa swym kunsztem i dbałością o detale. Brakuje jej jednak wyposażenia, które Nella decyduje się zamówić u niejakiego Miniaturzysty, którego działalność zaczyna dostarczać z czasem coraz to nowszych tajemnic do życia mieszkańców zamożnego zakątka Amsterdamu. Kim jest Miniaturzysta, skąd wie o nieznajomych ludziach tyle, by znać każdy szczegół ich postaci?



Unboxing #1

Jest taki moment w życiu każdego czytelnika, który dłuży się w nieskończoność, choć to zaledwie parę dni. Okres pomiędzy zamówieniem, a odebraniem wymarzonej paczki wyciska z nas wszelkie poczucie czasu, zmuszając do cierpień i wyczekiwań, które każdy chciałby pominąć. Zastanawiając się jednak nad własnymi trudami, zapominamy o tych aspektach, które muszą przebyć swoją drogę w ciasnym, zimnym, ciemnym pudle będącym dla nich więzieniem. Nie czekajmy więc długo i uwolnijmy wycieńczone książki, którym z całą pewnością będzie lepiej w NASZEJ biblioteczce. 


Ruscy i demony

Adept 

Adam Przechrzta




Od dłuższego czasu odczuwałem głód fikcji historycznej, który oczekiwałem zaspokoić właśnie za pośrednictwem Adepta. Oczekiwania były duże, choć niewygórowane, gdyż wiem, że nasi rodowici autorzy potrafią sprzedać nam naprawdę mdłe opowieści. Nie wspominając już o tym, jak bardzo Fabryka Słów specjalizuje się w wydawaniu gniotów. 

Śmiechy socjalistyczne

Nie istnieje nic, o czym Lenin nie napisał 


Wampir z M-3 

Andrzej Pilipiuk 


Zawsze jest jakaś moda, którą ktoś w końcu sparodiuje. W naszym przypadku padło na falę popularności ,,Zmierzchu" i wysyp tytułów kręcących się wokół naszych napastowanych przez autorów wampirów. Pan Andrzej Pilipiuk postanowił zaśmiać się z ogólnej koncepcji książek o krwiopijcach, czyniąc z nich słabe istoty, których żywot postanowił jeszcze bardziej utrudnić, lokując ich losy w komunistycznej Polsce. Co z tego wyszło? 

Temu Panu już dziękujemy


Nie ma dla książki gorszej hańby, niż świadome porzucenie lektury


Pomnik Cesarzowej Achai

Andrzej Ziemiański 





Eksperymentalny okręt podwodny O.R.P ,,Dragon" pod banderą Rzeczpospolitej ginie podczas testów, a naszym zadaniem jest śledzenie losów jego załogi. Żelazny potwór zupełnie przypadkowo odnajduje się, lecz nie w świecie, który zna. Polacy poznają w nowym środowisku młodą Kai, będącą uczennicą szkoły dla Czarodziejek. Brzmi ciekawie, nieprawdaż? Dwa różne światy zderzają się ze sobą na zasadzie kontrastu. 
Ponadto dane nam jest obcować z Shen, ochotniczką do elitarnych wojsk specjalnych Cesarstwa, której droga prowadzi wprost na front.
A jak to jest naprawdę? 


Ciemno wszędzie, głucho wszędzie [...]

To miejsce Cię przyciąga, niczym magnes gwoździe pochowane w trawie. I Ty sam pragniesz tego miejsca, mimo panicznego strachu wywodzącego się z ludzkiego instynktu schowanego pod otumanionymi zmysłami. 

Cmętarz Zwieżąt 
Stephen King


Na wstępie pasowałoby zaznaczyć, że jest to moje pierwsze spotkanie z Panem Stephenem. Po książkę sięgnąłem między innymi dlatego, że są w świecie tacy autorzy, do których nieznajomości lepiej jest się nie przyznawać. To trochę tak, jakby przyjść do przedszkola i otwarcie powiedzieć ,,Dzień Dobry. Nie wiem, kto zjadł kapturkowi babcię". 
Wyznałem ,,winy", więc mogę przejść do opowiadania o książce z czystym sercem. 

Wygrana, bądź śmierć

Wiatr stał się zimniejszy i nie zaprzestanie na różowieniu naszych policzków. Przyjdzie za nim mróz, który przysłoni słońce, zabierze nam dzieci, zmusi do głodu. Gdzieś pośród śniegów kroczyć będzie martwy cień, cień minionego życia skróconego przez ostrze lodu, przenikające przez każdą, nawet najgrubszą skórę zwierza. Zima nadchodzi.

Gra o Tron

George R.R. Martin




Zapewne większość z nas wie, że mamy do czynienia z dziełem mordercy, psychopaty, socjopaty. Warto także dodać, że persona stojąca za powstaniem serii ,,Pieśni Lodu i Ognia" jest jedną z najbardziej znienawidzonych postaci w świecie literackiego rzemiosła i nie jeden czytelnik z chęcią zgotowałby mu straszliwy los. Zostawmy już jednak niepozornego staruszka dla własnego bezpieczeństwa i żyjmy w nadziei, że nie widniejemy na jego liście osób żyjących już zbyt długo.

I byśmy nie wybaczali winowajcom naszym

Nie okazał miłosierdzia, schodząc z krzyża w celu zadośćuczynienia, a jego uczniowie Judasza ciało do ziemi klingami mieczy przybili w imię słusznej zemsty i braku przebaczenia.

Oto, jak niewiele trzeba, by słowa naszych modlitw wydźwięk swój i sens zmieniły;

Daj nam siłę byśmy zwyciężali wrogów naszych
I byśmy nie wybaczali winowajcom naszym
A zło niech pełza u stóp naszych

Płomień i Krzyż 
Jacek Piekara


Właśnie dlatego sięgnąłem po dzieło Jacka Piekary. Moje zmysły wykazały chęć ujrzenia świata, w którym historia Jezusa Chrystusa potoczyła się inaczej, przez co zmienił się cały pogląd na sprawy ,,dobra". Tylko głupiec bowiem da się uderzyć w drugi policzek. 
Moje oczekiwania zostały spełnione. Ujrzałem świat, będący przeciwnością tego, co znamy. Nie ma
tam bowiem opowieści o tym, jak nasz odkupiciel wybacza swoim wrogom za wszystkie otrzymane cierpienia. Pokazuje to w dobitny sposób, jak ślepa i zmienna potrafi być ludzka wiara. Rządzi nami bowiem ten, kto potrafi przestawiać wyrazy w świętych księgach.

O wilku z wadą w piersi




Jakiś czas temu miałem przyjemność gościć na panelu poświęconym naszej pięknej, słowiańskiej kulturze. Zaczęło się oczywiście dosyć standardowo, od przedstawienia aspektów, dzięki którym nasza tradycja jest rozpoznawana w świecie. Wymieniano wtedy banały pokroju oscypków, bigosu itp. Zdziwiłem się więc, gdy prowadząca powiedziała w pewnym momencie ,,Wiedźmin". I nie zrozumcie mnie źle, książki Pana Sapkowskiego daleko mają do zmieszania z kiszoną kapustą.
Wspominam o tym, gdyż trzeba zaznaczyć, że ,,Wiedźmin" stał się jakiś czas temu za sprawą gier komputerowych jakoby produktem, z którego rozpoznawalności i jakości możemy być dumni. Rozsławia on bowiem słowiańszczyznę tam, gdzie nie była wcześniej rozpoznawalna. Tonęła bowiem pod kulturą anglosaską, bądź nordycką.

Reklama Wiedźmina 3 na Times Square w Nowym Jorku




Dosyć już jednak o marce, porozmawiajmy o stronicach, postaciach, oraz świecie. Z góry pragnę także powiedzieć, że recenzja dotyczyć będzie głównie zbioru opowiadania wydanego w 1993 roku pt. ,,Ostatnie Życzenie", niż całej, pięknej i bogatej serii o przygodach Geralta z Rivii.

No dobrze, kim jest więc ów Geralt?
Myślę, że większość ludzi czytających ten tekst wie doskonale, o kim mowa, bądź przynajmniej słyszało jakąś wzmiankę o tym osobniku. Nie zwalnia mnie to jednak z obowiązku, a co ważniejsze, przyjemności opowiedzenia wam o tym, jak charyzmatyczny jest nasz główny bohater. Zacznijmy jednak od jego historii.
Geralt jest tzw. ,,Dzieckiem niespodzianką", a wszystko za sprawą Prawa Niespodzianki, którym posługują się wiedźmini w zamian za przysługi/ratunek. W dużym uproszczeniu brzmi ono następująco;

Gdy jedna osoba ofiaruje drugiej wszystko, co sobie ta zażyczy, obdarowany wypowiada formułę ,,Dasz mi to, co masz, a jeszcze o tym nie wiesz". 

Gdy dziecko niespodzianka dostawało się w końcu pod opiekę Wiedźminów, rozpoczynało nowy okres w swoim życiu. Przeprowadzano na nim bowiem liczne zabiegi nazywane ,,mutacjami", mające na celu niebywale podnieść zdolności organizmu, umożliwić widzenie w ciemnościach, wydłużyć życie. Ceną za tak wiele ulepszeń była natomiast płodność i człowieczeństwo. Wiedźmin nie musiał bowiem zachowywać ludzkich odruchów, emocji, rozważań, by zabijać potwory zagrażające człowiekowi. W przypadku Geralta coś poszło jednak inaczej, niż w przypadkach pozostałych chłopców, co można zauważyć po jego licznych rozmyśleniach na temat życia, rozterkach serca, oraz problemach na drodze moralnej. Nasz bohater nie jest bowiem tylko maszyną, potrafiącą dzielić ludzi na tych ,,złych i dobrych". 

,,Zło to zło. Mniejsze, większe, średnie, wszystko jedno, proporcje są umowne a granice zatarte (...), jeżeli mam wybierać pomiędzy jednym złem a drugim, to wolę nie wybierać wcale".

Poza odmiennością naszego bohatera istnieje jeszcze jeden aspekt, czyniący go ciekawą osobistością. Sapkowski postarał się bowiem o to, byśmy nie raz mogli zrodzić uśmiech na twarzy za sprawą sarkazmu, docięcia, bądź dowcipu rzuconego przez Geralta. 


,,... stwierdzono wręcz niepoczytalną skłonność do okrucieństwa, agresji, gwałtownych wybuchów gniewu a także wybujały temperament.

-U każdej baby można stwierdzić coś takiego."


Z radością w sercu mogę stwierdzić, że pozostałe postacie wykreowane przez autora nie odstają w jakości. Każda z nich ma swój unikalny charakter i rozterki, których pełno na kartach książki. Nie są to na całe szczęście zbędne zapychacze, gdyż czyta się je przyjemnie, a powodem takiego stanu rzeczy jest oczywiście ich prawdziwość.

Andrzej Sapkowski wykreował świat niezwykle brutalny, lecz właśnie to zbliża go do realnego, gdyż nie oszukujmy się, nasza przeszłość nie była usiana kwiatami, toteż fantasy osadzone w średniowieczu, od którego bije woń błota zmieszanego z krwią jest nam ,,bliskie". Całość została obsadzona przez liczne krainy i ich władców, najplugawsze potwory, czarownice, oraz klątwy, legendy, mity, przepowiednie. Tak pokaźny wykaz zakamarków ów świata jest mocnym atutem książek Sapkowskiego, który sam w sobie jest osobą dosyć charyzmatyczną.

Wróćmy jednak ściślej do książki. Jak już wcześniej wspomniałem, ,,Ostatnie Życzenie" jest zbiorem sześciu opowiadań;

- ,,Wiedźmin"
- ,,Ziarno Prawdy"
- ,,Mniejsze Zło"
- ,,Kwestia Ceny"
- ,,Kraniec Świata
- ,,Ostatnie Życzenie"

Wszystkie przeplecione są tzw. ,,Głosami Rozsądku", czyli momentami, w których opowiadania zanikają, a na pierwszy plan wychodzi ,,teraźniejszość" powieści, czyli czas, w którym Geralt jest uziemiony w klasztorze kapłanek Bogini Melitele z powodu odniesionych ran.
Odnoszę wrażenie, że każde z nich jest osadzone na jakiejś wyrazistej, społecznej problematyce, począwszy od odtrącenia, skończywszy na rasizmie i uprzedzeniach. Nie będę opisywał tutaj kolejno każdego z tekstów, gdyż byłaby to swoista profanacja ich poważnego ,,rdzenia".
Powiedzieć mogę więc tylko, że w ,,Ostatnim Życzeniu" nie czytamy o wielkiej przygodzie i heroicznych czynach, a o zagmatwanym życiu ,,maszyny z wadą fabryczną" pod postacią serca, oraz ludziach i tym, co się w nich kryje, bowiem Wiedźmin ma przy sobie dwa miecze. Srebrny - na potwory i żelazny - na ludzi. Jednak... Jak to zwykł mawiać;

,,Mylisz się, oba są na potwory"